Korzenna z karmelem

Poszukuję przepisu na stworzenie czegoś podobnego w  smaku do malowniczej Vany Tallinn.* To ciągle nie jest to, ale nie będę ustawać w poszukiwaniach…

*To nie jest błąd, czasem smak naprawdę może być malowniczy. Vana Tallinn jest delikatnie korzenna, słodkawa, ostra i leka zarazem. Kto smakował, ten wie. Tylko, jak u licha ją rozpracować????

This slideshow requires JavaScript.

SKŁADNIKI

  • ½ gałki muszkatołowej
  • 1 laska cynamonu
  • 1 łyżka nasion kolendry
  • 1 łyżeczka nasion kminku
  • 4-5 nasion kardamonu
  • 3-4 ziarenka ziela angielskiego
  • ¼ szklanki cukru
  • ¾ l wódki
  • 1 szklanka przegotowanej wody*
*W przepisie stoi również: „opcjonalnie łyżeczka nasion kozieradki”. Nie mam doświadczenia z zielskiem i przyznam, że najzwyczajniej w świecie nie miałam odwagi dodawać jej do zestawu, jednak jeśli ktoś nie jest cykorem, może spróbować.

ZASADY

Gałkę zetrzeć na tarce. Kardamon i ziele lekko rozbić tłuczkiem. Kolendrę, kminek, kozieradkę podprażyć na suchej patelni. Cukier zrumienić na ciemny karmel, zalać wodą i rozpuścić. Dodać korzenie, zalać alkoholem. Odstawić na 2 tygodnie, Przefiltrować, rozlać do butelek. *

*Nie polecam jednak picia od razu. Dopiero po miesiącu korzenie przegryzają się, tworząc harmonijną mieszankę. Wcześniej nalewka w smaku przypomina raczej eliksir ojca Macieja na dolegliwości żołądkowe i deliberacje wszelakie. Jeśli komuś wydaje się zbyt wytrawna, polecam dodanie jeszcze trochę miodu, przy czym w kwestii miodu nie jestem obiektywna, bo mogę go dodawać prawie do wszystkiego, wszędzie i o każdej porze.
Advertisements