Śliwkówka węgierska

Tym razem, zupełnie bez powodu, zacznę wieszczem…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Jesień… Jesień…

Lecą listki
Jesień… Jesień… przede wszystkim
Jesień… Jesień… liście lecą
Liście lecą jak Bóg wie co
Jesień… Jesień… w kalendarzach
Jesień… – chyba się powtarzam
Jesień… Jesień… ozimina
Oj di ri di, oj di di na

/Artur Andrus/

Jeśli mamy możliwość, namawiamy babcię / mamę / teściową na produkcję przetworów ze śliwek, ze szczególnym uwzględnieniem kompotu oraz powideł i korzystając z okazji, że śliwki są już w domu, ukradkiem wrzucamy kilka do gąsiorka, zaprawiamy i czekamy na rezultaty… Jeśli w domu i okolicach brak osoby chętnej przetwarzać, sugeruję udać się na pobliski targ, a najlepiej na podwórko jakiegoś drobnego sadownika. Najlepsze węgierki to te najpóźniejsze, o pomarszczonych końcówkach – diablo słodkie!

SKŁADNIKI

  • 800 g dojrzałych węgierek
  • 400 g miodu lipowego
  • 6 szklanek wódki
  • opcjonalnie również szklanka spirytusu

CZAS PRZYGOTOWANIA

  • Faza 1 (maceracja): miesiąc
  • Faza 2 (maturacja): 3 do 18 miesięcy

ZASADY

Śliwki myjemy i osuszamy. Wkładamy do słoja, następnie lekko rozgniatamy razem z pestkami i mieszamy z miodem. Całość zalewamy wódką, szczelnie zakrywamy i odstawiamy na miesiąc. Co kilka dni należy nasz wytwór wymieszać drewnianą łyżką.

Po miesiącu – filtrujemy, przelewamy do butelek i już po 3 miesiącach możemy rozpocząć konsumpcję*.

* przez pierwszy rok nalewka ma smak suszonych, delikatnie podwędzanych śliwek, dopiero po 18 miesiącach wyciąga intensywny smak miodowych węgierek.
Reklamy